Strony

piątek, 24 czerwca 2016

Zamek w Bolkowie - opowieść o marnym kibicu



Niedziela 12 czerwca mecz Polska – Irlandia Północna. Zamiast siedzieć w pełnym, biało-czerwonym umundurowaniu przed TV ruszam w teren. Może ktoś powiedzieć, że jak tak można, że niepatriotycznie! Ale nie przepadam za piłką nożną, a gdy mam trochę czasu dla siebie wolę go spędzić tak jak lubię. Całkowitą ignorantką jednak nie jestem bo i wiem, że dzisiaj mecz i nasi grają (znam osoby płci męskiej które były zdziwione, że już się EURO zaczęło, więc nie jest ze mną tak źle ;)) i Internet w telefonie uruchomiony, żeby na bieżąco znać wynik.

Kierunek wyprawy Bolków, dokładniej Zamek w Bolkowie. Jedynie co do tej pory wiedziałam na jego temat to to, że co roku odbywa się tam Castle Party. Obecnie moja wiedza jest większa: gotycki zamek wybudowany został z miejscowego kamienia najprawdopodobniej w 1277r. (pierwsze pisemne wzmianki o zamku)... Hola hola, nie jestem historykiem i nie jest to blog poświęcony zamkom więc szczegółowe informacje na temat budowli i jej dziejów znajdziecie np. tu Zamek Bolków.




Pod zamkiem znajduje się parking, ja jednak z niego nie skorzystałam, auto porzuciłam gdzieś w mieście by trochę popodziwiać lokalne krajobrazy. I tak dowiedziałam się, że w jakimś barze, gdy Polska strzeli gola piwo jest za free. Marketing na najwyższym poziomie, ale wydaje mi się że właściciel lokalu nie do końca wierzył w umiejętności „naszych chłopaków” ;)
W końcu docieram na Zamek ... i tu przestroga dla wszystkich wyprawowiczów, nie bądźcie tacy jak ja - zbierzcie się wcześniej, bo jedyne co będzie wam dane zobaczyć to zamek z zewnątrz i kawałek dziedzińca. Zwiedzanie odbywa się do godziny 18, o 17:56 już nie wpuszczają ;) Moja wina, bo kto w niedzielę o tak późnej porze chce pozwiedzać. Pocieszające jest to, że jednak nie byłam w tym odosobniona – znalazło się jeszcze paru gapowczo-turystów.
Nie zniechęciłam się. Stwierdziłam, że jak wnętrza nie było mi dane obejrzeć to chociaż rzucę okiem na zewnątrz. I to też nie był do końca dobry pomysł, ponieważ za zabudowaniami zamku jest tylko wąska ścieżka, a za nią urwisko, więc jeżeli ktoś ma lęk wysokości bądź chciałby się przejść z dziećmi to stanowczo odradzam. Nie da się także zrobić pełnego koła wokół Zamku. Ja szalona, więc przeszłam ale co mi tętno wzrosło i pot czoło pozalewał to moje. ;)
I tyle było zwiedzania. Na odchodne rzuciłam jedynie „I'll be back” elektronicznego zabójcy ...









 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do pozostawienia komentarza. Będzie mi niezwykle miło:)