Strony

czwartek, 24 listopada 2016

Dlaczego warto odwiedzić Sokołowsko?


Z czym kojarzy się Wam wieś? Z drewnianymi chatkami, łanami zboża, oborami, stajniami, chlewikami i piejącym o poranku kogutem? Czy może z ciężką maszynerią za grube tysiące, rolnikiem w garniturze i fermami pełnymi zestresowanych zwierząt?... Dla mnie wieś jest oazą spokoju i ciszy, spotkaniem z naturą, gdzie czas odmierzają zmieniające się pory roku. Po ostatniej wyprawie, do powyższego opisu muszę dodać, że ma także artystyczną duszę. Dlatego dziś zabieram Was do najbardziej klimatycznej wsi w powiecie wałbrzyskim - do Sokołowska. 





Przed wyprawą:
Temperatura za oknem tańczy tak, jak jej pogoda zagra. Biedny człowiek nie wie czy zacząć już ubierać barchanowe gacie i kalesony, czy jeszcze się wstrzymać. A nuż, widelec się ociepli... W Wałbrzychu śniegu ani widu, ani słychu (chociaż to akurat dobrze), ale gdy pojedzie się kilka kilometrów za miasto oczom ukaże się sporo białego puchu. 






Początek wyprawy:
Góry Suche - PTTK Andrzejówka. Ludzi w „chorele”, dzieciaki zjeżdżają na sankach. Zima w pełni. Do Sokołowska idzie się bardzo przyjemnie, bo z górki :). Chociaż należy uważać. Podłoże zdradliwe i człowiek się ślizga. 








Po około 30 minutach cel zostaje osiągnięty. Śmiem twierdzić, że udało się to nawet szybciej, ponieważ zejście nie było klasycznym spacerem, a raczej szybkim truchtem z górki na pazurki. 






Kalendarium:
(wszelkie informacje związane z historią Sokołowska pochodzą ze strony http://www.sokolowsko.org/pl/
1357r. – pierwsze wzmianki na temat Sokołowska.
1509r. – wieś została nabyta przez ród Hochbergów.
1855r. – uruchomienie przez dr Hermanna Brehmera pierwszego na świecie specjalistycznego sanatorium dla gruźlików (metoda leczenia klimatyczno – dietetyczna).
1873r. – w sanatorium przebywa 706 osób.
1878r. –  nowym właścicielem zakładu zostaje dr Römpler, który postanawia stworzyć park kuracyjny. 
1901r. – w parku zostaje wybudowana cerkiew dla coraz liczniejszych gości z Rosji.
1945r. – miejscowości nadano imię prof. Alfreda Sokołowskiego – bliskiego współpracownika dr Brehmera.
1951-1957r. –  w Sokołowsku mieszka Krzysztof Kieślowski.
Lata 50. XX wieku – sanatorium zaczyna popadać w ruinę.
Lata 70. XX wieku – próby przekształcenia wsi w ośrodek sportów zimowych.
2007r. – byłe sanatorium zostaje zakupione przez Fundację Sztuki Współczesnej In Situ, która postanawia stworzyć w tym miejscu Międzynarodowe Laboratorium Kultury.
Obecnie w Sokołowsku są organizowane festiwale: Sanatorium dźwięku i Hommage à Kieślowski. 








Wrażenia:
To co widzicie na zdjęciach z wyprawy jest tylko namiastką bogatej oferty Sokołowska. Każdy mijany budynek ma duszę i może opowiedzieć swoją historię. Wasze zmysły będą wyostrzone, bo w dowolnym zakamarku wsi kryje się jakaś perełka warta uwagi. Sokołowsko to zdobione budynki, zbiory staroci, fontanny, rzeźby, posągi, murale, instalacje artystyczne, wystawy, góry, niebo i drzewa. Ja się zakochałam po uszy, ale jest to miłość trudna. W trakcie poszukiwania informacji na temat wsi spotkałam się z określeniem, że „Sokołowsko to takie śląskie Davos” (bądź na odwrót, bo w Sokołowsku wcześniej powstało sanatorium). Dwa kliknięcia myszki i oglądałam zdjęcia ze Szwajcarii, szczęka mi opadła. Autorowi powyższego stwierdzenia chyba coś się pomyliło. Może w czasach kiedy mojej praprababci nie było jeszcze na świecie (albo jeszcze wcześniej) te wsi były podobne do siebie. Obecnie: Davos to nowoczesny kurort tętniący życiem, Sokołowsko zaś popada w zapomnienie. Potrzeba sporych środków finansowych by nadać mu dawny blask. Dlatego zachęcam Was do odwiedzenia Sokołowska i spaceru po nim, by odkryć te wszystkie wspaniałości, które mnie zauroczyły. Obowiązkowo wchodzimy na odnowioną wieżę sanatorium i dokładamy swoją cegiełkę do funkcjonowania tego obiektu. A jeżeli macie zasobniejsze portfele to może warto wesprzeć Fundację In Situ by odrestaurowała resztę starego kompleksu kuracyjnego. Gwarantuję, że jeżeli lubicie powiew historii to Sokołowsko Was nie rozczaruje.











Koniec wyprawy:
Wszystko co dobre kiedyś się kończy. Najgorsze jest to, że teraz trzeba podejść pod górę, z której tak łatwo się schodziło. Dobrą opcją jest posiadanie sanek z oparciem i silnego chłopa (bądź strong women - w końcu mamy równouprawnienie), który zaciągnie nas na nich do schroniska.  Na pewno wrócę tu za rok. A czy Ty odwiedzisz Sokołowsko? 











P.S. 1.
Jeżeli chcielibyście zobaczyć wnętrze Cerkwi św. Michała Archanioła, a byłaby ona zamknięta, udajcie się do Domu św. Elżbiety (mijaliście go po drodze do cerkwi) i poproście o otwarcie.

P.S. 2.
Dla tych, którzy trafili na telefonicznewyprawy po raz pierwszy mam pewne obwieszczenie: wszystkie zdjęcia na blogu wykonane są telefonem komórkowym, co potwierdza jakże starą i jakże złotą myśl Paulo Coelho, że nie tylko selfie człowiek żyje ;)

4 komentarze:

  1. Ciekawe moz kiedys sie wybiore Irena

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo o Polsce wiem, ale wałbrzyskie jest dla mnie ziemią jeszcze nie odkrytą. Chyba nigdy o Sokołowsku nie słyszałem, ale zdjęcia bardzo zachęcają, aby się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To należy jak najszybciej nadrobić zaległości i odwiedzić Wałbrzych i okolice. A Sokołowsko naprawdę jest niepowtarzalne. Zapraszam. Może na majówkę? Co prawda ścieżek rowerowych u nas mało, ale tras i miejsc gdzie dotrze się rowerem dostatek.

      Usuń

Zapraszam do pozostawienia komentarza. Będzie mi niezwykle miło:)