Strony

sobota, 18 lutego 2017

Muzeum Porcelany w Wałbrzychu


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żył sobie niezwykły jegomość. Na pierwszy rzut oka cichy i skromny, taki jakich wielu w całej Polsce. Jednak pod warstwą pozorów skrywał ogromną siłę, która pozwalała mu przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu. Swą moc czerpał z daru niebios, jakim było posiadanie dwóch różnych nóg... Stwierdzicie, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, przecież każdy ma dwie inne nogi – lewą i prawą; ale kończyny naszego bohatera były wyjątkowe - jedna zbudowana z czarnych kamieni węgielnych, druga z białych kawałków porcelany. Celem życiowym owego jegomościa było dbanie o lokalną społeczność. Zapewniał pracę, troszczył się by każdy miał co do garnka włożyć i gdzie spać. Ludzie byli zadowoleni, a on sumiennie wypełniał swoje obowiązki.
Pod koniec XX w., gdy nasz bohater nie był już pierwszej młodości i ewidentnie podupadł na zdrowiu, w mieście pojawił się jego arcywróg – bardzo zły człowiek. Jego imię brzmiało Restrukturyzacja i budziło powszechny strach. Jegomość postanowił stawić czoło swojemu przeciwnikowi, jednak nie miał wystarczającej mocy by pokonać czarny charakter. Nie pomogła nawet magia niezwykłych kończyn. Czary Restrukturyzacji po prostu były silniejsze... Nie będę pisać jak kończy się ta opowieść, ale chyba każdy się domyśla. Nadmienię jedynie, że nie jest to happy end.

wtorek, 14 lutego 2017

Waligóra – mój prawie Mount Everest



Jestem turystą-amatorem. Nie boję się zmęczyć ani pobrudzić, jednak daleko mi do wzoru górołaza. Stawiam na wygodę i prostotę. Uważam, że zwykłe adidasy wystarczą by wyruszyć na podbój świata (oczywiście czasami dodatkowe wyposażenie jest wskazane – o czym przeczytacie dalej). Posiadam za to wyobraźnię, która nie pozwala mi iść, tam gdzie braki w umundurowaniu bądź w sprawności fizycznej, mogą mieć wpływ na to czy cała wrócę do domu. Dlatego daleko mi do pewnego rycerza ortalionu, który w dresach i cichobiegach zdobywał zimowe Tatry (koniecznie poszukajcie filmiku na yt)... ale czasami daję się ponieść fantazji. Tyle tytułem wstępu. Czas na wyprawę, która rozpoczyna się śniegiem sięgającym po pas, a kończy ociepleniem klimatu.