Strony

sobota, 18 lutego 2017

Muzeum Porcelany w Wałbrzychu


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żył sobie niezwykły jegomość. Na pierwszy rzut oka cichy i skromny, taki jakich wielu w całej Polsce. Jednak pod warstwą pozorów skrywał ogromną siłę, która pozwalała mu przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu. Swą moc czerpał z daru niebios, jakim było posiadanie dwóch różnych nóg... Stwierdzicie, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, przecież każdy ma dwie inne nogi – lewą i prawą; ale kończyny naszego bohatera były wyjątkowe - jedna zbudowana z czarnych kamieni węgielnych, druga z białych kawałków porcelany. Celem życiowym owego jegomościa było dbanie o lokalną społeczność. Zapewniał pracę, troszczył się by każdy miał co do garnka włożyć i gdzie spać. Ludzie byli zadowoleni, a on sumiennie wypełniał swoje obowiązki.
Pod koniec XX w., gdy nasz bohater nie był już pierwszej młodości i ewidentnie podupadł na zdrowiu, w mieście pojawił się jego arcywróg – bardzo zły człowiek. Jego imię brzmiało Restrukturyzacja i budziło powszechny strach. Jegomość postanowił stawić czoło swojemu przeciwnikowi, jednak nie miał wystarczającej mocy by pokonać czarny charakter. Nie pomogła nawet magia niezwykłych kończyn. Czary Restrukturyzacji po prostu były silniejsze... Nie będę pisać jak kończy się ta opowieść, ale chyba każdy się domyśla. Nadmienię jedynie, że nie jest to happy end.




 
Podobno w każdej legendzie jest ziarno prawdy. Nie wiem, czy jegomość o dwóch różnych nogach istniał naprawdę, wiem za to, że Wałbrzych był miastem, w którym prężnie działały kopalnie węgla i fabryki porcelany.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić jeden z elementów konstrukcyjnych śnieżnobiałej nogi jegomościa. Okazja do tego jest zacna, albowiem do końca lutego 2017r. można za darmo zwiedzić Muzeum Porcelany w Wałbrzychu. 




 
Muzeum powstało w 1908 roku z inicjatywy Towarzystwa Starożytności Ziemi Wałbrzyskiej.
Na kartach historii kurczyło się i rozrastało, nosiło miano Okręgowego i obejmowało tereny dość odległe od Wałbrzycha. Szczegółowe informacje znajdziecie tutaj: Historia muzeum.

Obecnie muzeum uważane jest za gminną instytucję kultury. Można w nim podziwiać ceramikę z Wałbrzycha i Niemiec. Odwiedzających witają dwie urocze lampy, których podstawę stanowią talerzyki i imbryk. Następnie trasa zwiedzania prowadzi na piętro, gdzie można oglądać wyroby porcelanowe, antyki, galerię obrazów i fajans. W muzeum znajduje się też sala – pracownia, gdzie dla najmłodszych prowadzone są warsztaty edukacyjne.

Wstyd się przyznać, ale ja ostatni raz odwiedziłam to miejsce w podstawówce i jedyne co pamiętam z tamtej wizyty to obowiązkowe „kapcioszki” na obuwie. Wspominam o tym nieprzypadkowo, gdyż podłoga w muzeum skrzypi niemiłosiernie. Zwiedzający z uwagi na dźwięki boją się zrobić następny krok. Jednak, gdy sobie uświadomimy, że podłoga po której mamy możliwość stąpać jest wiekowa i była świadkiem przeróżnych scen rozgrywających się w Pałacu Albertich, przestaje to nam przeszkadzać, a nawet umila spacer po muzealnych salach, jest ewidentnym znakiem, że to miejsce ma duszę.

Jeżeli zwiedzicie już całą wystawę zachęcam Was do obejścia pałacu w koło, bowiem na tyłach zabudowań znajdują się kolejne skarby do odkrycia.

Miłego weekendu:)














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do pozostawienia komentarza. Będzie mi niezwykle miło:)